Nawet najlepszy specjalista od EKG może zostać zmylony przez błędnie zebrany odczyt. Każda linia EKG to efekt przemyślanego czytania sygnałów z małych elektrod naklejonych na duże środowisko ludzkiego ciała, które rzuca własne szumy w system. Poniżej zebraliśmy typowe sytuacje "To nie arytmia – to artefakt!".
1. Pływająca linia podstawowa
Jeśli wydaje ci się, że EKG porusza się "jak po falach" a oś podnosi się regularnie do góry, tylko po to by łagodnie schodzić w dół pod milimetrową siatką - przypomnij sobie jak często oddycha ludzkie ciało. Każdy wydech i wdech zmienia lekko naprężenia w klatce piersiowej pacjenta i pojemność impedancji płucnej z powietrzem (którą prąd elektryczny musi przeniknąć).
2. Drżenie mięśniowe (Artefakty EMG)
Cały papier wygląda bardzo brudno, linia składa się z małych ostrych, potrójnych piko-szczytów. Przypomina to "zęby piły", na co niedoświadczony medyk odruchowo zawoła "Toż to Trzepotanie przedsionków!!!". Nic z tych rzeczy. Mięśnie to tkanka skurczowa (jak serce) która do napiecia, nawet bezruchowego, używa... impulsów elektrycznych.
3. Zakłócenia sieciowe (Artefakt 50Hz)
Każde polskie i unijne okrągłe klasyczne gniazdko ścienne "pompuje prąd przemiennego", który odwraca się równe 50 razy na sekundę. Problem robi się wtedy, jeżeli stary uziemiacz aparatury, albo kable położone są w taki sposób, w którym kable z elektrod pełnią idealną rolę anteny łapiącą falę EMF obcych sieci, rzutując 50 grubszych kolców (szumu) wymalowanego grubo w ciągu 1 sekundy po każdym załamku EKG.